piątek, 6 kwietnia 2012

Po usilnej próbie napisania...


W imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego! Boże w Trójcy jedyny! Doznaję totalnej bezsilności. Nie umiem sobie z tym poradzić. Ty wiesz. Proszę Cię Boże o pomoc. Na piśmie. Bo o pisanie w tej chwili najbardziej chodzi. Proszę, napisz. Tylko Ty możesz. Taka mała kreaturka jak ja, nie może. Ty wiesz. Boże, gdy proszę Ducha Twojego, aby przemawiał do młodych na rekolekcjach, czyni to. To działa. Tu i teraz też więc proszę: Duchu Święty przyjdź i napisz do tych wszystkich, którym jesteśmy to winni. Wiem, że sporo ludzi czeka na Facebooku i na Idzie Człowiek. Sam przecież odsyłałem. I co teraz? Są wejścia na stronę, a tam cisza. Nawet wiatr nie wieje. Tak przecież nie może być. Proszę o pomoc z nieba. Uznaję z całą pokorą, że tu, na ziemi nie ma siły, która by mi pomogła. Zapraszam Cię Duchu Święty do mojego serca. Proszę, rozgość się. I daj nam, małym w wierze, chleb Niebieskiego Słowa. Amen.


Działo się! Hm. W tym momencie pomyślałem o ostatnich dniach. A dzieje się przecież nieprzerwanie od bardzo dawna. Wymienię, aby sobie samemu przypomnieć, co powinienem był Wam opisać. 24 lutego. Gryfino i „Włóczykij”. Spotkanie podróżników i eksploratorów. A my w trzech mówiąc o drodze Idzie Człowiek, mówimy o pielgrzymce. Mówimy o duchowym wymiarze drogi. Koszalin, 6 marca, rekolekcje dla gimnazjalistów z Ustki. Zaprosił nas ksiądz Jacek, wcześniej posługujący w Okonku, w parafii Matki Boskiej od Wykupu Niewolników, Matki Boskiej Wolności. Z Leszkiem Podoleckim i Dominikiem mieliśmy po kilka konferencji. Pracowity czas. A dla mnie szczególny za sprawą Tasi. Uderzyło ją świadectwo mojego życia. A konkretnie relacja wobec syna. Bo relacja z ojcem jest jej traumą. Potem 9-go, w kawiarence przyparafialnej w Gdańsku–Wrzeszczu, spotkanie ze znajomkami Dominika. Znajomkami, bo nie pierwszy raz opowiadał im o pielgrzymowaniu. No i wielkie wydarzenie następnego dnia - gdyńskie „Kolosy”! Chyba największy w Polsce festiwal podróżników i eksploratorów. Mieliśmy tremę. A przynajmniej ja. Tysiące ludzi, a tu trzeba było mówić o Bogu. Pielgrzymka bez Boga byłaby karykaturą. Jak umieliśmy, tak powiedzieliśmy. Dla mnie „Kolosy” cudowne były z innego powodu. Piękną nauką pokory. A tak! Pan Bóg pokazuje, że choćbyśmy nie wiem co zdziałali „dla Boga”, to nigdy nie mamy prawa popadać w samouwielbienie. A to co mieliśmy zaszczyt uczynić, to tak naprawdę jest podarkiem i łaską od Pana Boga dla nas. Niesamowicie mocno odczułem to dzień później, dzięki konferencji Piotra Kuryło. To, że gościu nie przeszedł, a przebiegł, i nie 4 000 km, a 20 000 km, to jeszcze pikuś. Ale jak On mówił o WIERZE! Tak pięknie wkomponował istotę wiary w swoją opowieść, że tylko się uczyć i naśladować. Naturalnie, skromnie i kontaktowo. To za słowa o sile wiary dostał największe brawa. A ja byłem zachwycony. Zaprosiliśmy Piotrka do stolika na wieczorne spotkanie prelegentów. Tam znowu dane mi było cieszyć się faktem, że zaszczyt takiego spotkania jest po mojej stronie. Było fantastycznie wesoło. Piotr ma ogromne poczucie humoru i dystansu do siebie. Słowem: katecheza. Może kiedyś ruszymy razem w drogę i modlitwę? Póki co, 12 marca rekolekcje w Zespołu Szkół nr 4 im. Armii Krajowej w Szczecinie, na zaproszenie uczącej tam, mojej serdecznej koleżanki Ani. Nazajutrz pierwszy z trzech dni rekolekcji w Schronisku dla Nieletnich na Modrej w Szczecinie. Chłopaki słuchali i chętnie śpiewali do wtóru gitary Tadeusza, który od wielu lat towarzyszy Leszkowi w ewangelizacji wśród więźniów. 21-go panel w Wyższej Szkole Humanistycznej Towarzystwa Wiedzy Powszechnej w moim mieście. Zaproszeni oficjele, a i samo miejsce, aż onieśmielało. Oprócz podziękowania na piśmie, dostałem też (wczoraj) kartę z życzeniami świątecznymi. Tyle fatygi... To robi wrażenie. 27-go w Warszawie, u Sióstr Loretanek, w rekolekcjach pomyślanych dla pracowników ich wydawnictwa, prócz Dominika i Romana, gościł też Szczepan, który „poszukuje” i po Kalwarii Zebrzydowskiej zawitał do naszych Braci ze Wspólnot Jerozolimskich. A ja wprosiłem się do posługi przy mszy celebrowanej w kaplicy SL przez biskupa Stanisława Stefanka! Znowu więc większy zaszczyt dla mnie, niż służba bliźnim rekolekcjami. Po nocy spędzonej w pociągu, na 18.oo stawiłem się w kościele w Płotach. Tam, za sprawą umawiającego mnie z dwa miesiące wcześniej kolegi z czasów więzienia (nie był więźniem), mówiłem do młodzieży przygotowującej się do bierzmowania. Później, choć pora młoda nie była, kolega ugościł mnie kolacją. Wspominam o tym, by móc powiedzieć o wysłuchanej u niego historii dziewczynki chorej na raka. Z jednej strony pozwoliło mi to kolejny raz w życiu utwierdzić się, że i tak jestem szczęściarzem, mimo niespełnienia życiowych pragnień. Ojciec dziewczynki może być przy niej każdego dnia. Ja przez swoją głupotę straciłem taką możliwość wobec syna. Jednak ten ojciec pewnego dnia otrzymał większy cios ode mnie i cały czas drży z niepokoju. A mój syn jest zdrowy. Wiara czyni cuda. Te dziecko, ta dziewczynka będzie przykładem. Przykładem dla kościoła o sile wiary i modlitwy. Bo modlą się o nią nie tylko rodzice, ale modli się pewien więzień. Mocno narozrabiał w życiu. W więzieniu jednak zostało mu dane poznawanie, odczuwanie znaczenie łaski Bożej. Wypełnia tę łaskę. Ofiarowuje siebie innym. To się nazywa KOŚCIÓŁ. Módlmy się za innych, bo nawet jak jest źle w naszym życiu, to wielu ma naprawdę gorzej. I na zakończenie, 4 kwietnia świadczyłem o łasce Pańskiej dwóm grupom gimnazjalistów z parafii św. Maksymiliana Kolbe na szczecińskich Pomorzanach. Duży spokój odczuwam po tych rekolekcjach. Jak zawsze zdałem się na Ducha Świętego. Jednak o ile czasami dopadał mnie niepokój, czy było według planu Bożego, to nie tym razem. Może dlatego, że sam otrzymałem swoisty znak. Otóż na jednym ze slajdów, z Maryją i apostołami w pięćdziesiątnicy, nad ich głowami uwidoczniony został Duch Święty jako gołębica. Niby nic nowego. Jednak... Ten kształt. Rozpostarte skrzydła to ramiona tałki! Tej tałki, która niedługo zawiśnie na mojej piersi, gdy wyruszę w najbliższą pielgrzymkę. I tu znowu prowokacyjnie zapytam: przypadek?
            Panie Boże błogosław!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz